Dane: mniej zezwoleń, mniej nowych pracowników
Z najnowszych danych Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznejwynika, że w 2025 roku wydano 251,5 tys. zezwoleń na pracę dla cudzoziemców, czylio 22% mniej niż rok wcześniej. Jest tonajniższy poziom od 7 lat. Spadki dotyczą niemal wszystkich głównych kierunków migracji zarobkowej do Polski – szczególnie widoczne są one w przypadku pracowników z Azji (m.in. Filipiny, Nepal, Pakistan, Bangladesz).
Równolegle dane wskazują także naogólny spadek liczby dokumentów legalizujących pracę cudzoziemców o ok. 8% w ujęciu rocznym. Eksperci resortu pracy zwracają uwagę, że zmniejszyła się również liczba samych wniosków składanych przez pracodawców, co może świadczyć o większej ostrożności firm i mniejszej skłonności do podejmowania długotrwałych procedur administracyjnych.
Przyczyna: uszczelnienie systemu, nie brak zapotrzebowania
Kluczowym czynnikiem spadku – co podkreślają zarówno dane rządowe, jak i analizy mediów gospodarczych – jest zaostrzenie polityki migracyjnej oraz wydłużenie procedur legalizacji pracy, obowiązujące od połowy 2025 roku. Nowe regulacje miały na celu ograniczenie nadużyć, eliminację fikcyjnych zezwoleń i wzmocnienie kontroli nad rynkiem pracy.
Z perspektywy pracodawców oznacza to jednakwydłużony czas oczekiwania na decyzje administracyjne(często liczone w miesiącach) oraz większą nieprzewidywalność procesu rekrutacji cudzoziemców. Jak wskazują organizacje pracodawców, skutkiem ubocznym jest nie tyle zmniejszenie realnego zapotrzebowania na pracowników, cozamrożenie części decyzji inwestycyjnych i kadrowych.
Co podpowiada nam nasze 30-letnie doświadczenie na rynku pracy
Z punktu widzenia firmy działającej na rynku od ponad trzech dekad i regularnie zatrudniającej cudzoziemców, obecne dane nie są zaskoczeniem. Widzimy bowiem nie pierwszą falę zmian regulacyjnych, leczpierwszy od wielu lat moment, w którym tempo formalnych procedur przestało nadążać za realnymi potrzebami gospodarki.
Warto podkreślić: odpowiedzialne firmy nie oczekują liberalizacji „za wszelką cenę”. Oczekująsprawnego, przewidywalnego i szczelnego systemu, który pozwala zatrudniać pracowników tam, gdzie braki kadrowe są trwałe i strukturalne, a nie doraźne. Nadmierna restrykcyjność, połączona z długim czasem procedowania, uderza przede wszystkim w firmy działające legalnie i długofalowo.
Kierowcy – zawód deficytowy potwierdzony danymi
Szczególnie istotne jest to w kontekście branży TSL. Zgodnie z Barometrem Zawodów 2025,kierowcy samochodów ciężarowych i ciągników siodłowychoraz kierowcy autobusów znajdują się w grupiezawodów deficytowychw skali całego kraju (Źródło:Transport i Logistyka Polska).
Raport wskazuje wprost, że niedobór kierowców ma charaktersystemowy i długotrwały, wynikający m.in. ze starzenia się kadry, emigracji zawodowej oraz niewystarczającego napływu nowych pracowników. To oznacza, że lokalny rynek pracy – przy obecnej strukturze demograficznej –nie jest w stanie samodzielnie uzupełnić luk kadrowychw transporcie drogowym.
Znaczenie dla branży TSL – stabilność zamiast skrajności
Dla sektora transportu, spedycji i logistyki obecna sytuacja jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Z jednej strony państwo słusznie dąży doporządkowania i kontroli migracji zarobkowej, z drugiej –brak proporcji między potrzebami rynku a efektywnościąprocedurmoże doprowadzić do ograniczenia zdolności operacyjnych firm TSL.
Clou dla branży TSL nie jest postulat masowego otwierania rynku pracy, lecz racjonalna selektywność:
- szybkie ścieżki dla zawodów deficytowych,
- stabilne, przewidywalne procedury dla sprawdzonych pracodawców,
- jasne kryteria jakości i odpowiedzialności po stronie firm zatrudniających cudzoziemców.
Bez takiego podejścia niedobory kadrowe będą narastać, a ich skutki – opóźnienia, wzrost kosztów i spadek konkurencyjności – odczuje cała gospodarka.